Jest jednym z najlepszych rapperów w Polsce, przez wielu uważany za najlepszego. Nazywany „ojcem chrzestnym poznańskiego hip-hopu” na scenie obecny jest już 15 lat. Jego zachowanie nieraz budziło kontrowersje, a jego utwory trafiały do młodzieży lepiej niż którakolwiek z lektur szkolnych. Na swoim koncie ma kilkanaście płyt, gościnne występy na płytach wielu znanych rapperów oraz niezliczoną wręcz ilość zagranych koncertów.

Świerk: Nie będę pytał o to jak powstał zespół Slums Attack, bo to każdy może wyczytać w internecie. Zapytam jednak nieco inaczej: Skąd w Tobie, 17-letnim wówczas chłopaku, narodziła się miłość do rapu? Potrafisz sobie przypomnieć, kiedy pierwszy raz usłyszałeś rapowy kawałek? Kiedy ten właśnie rodzaj muzyki trafił do Ciebie?

Peja: Zawsze będę to pamiętał. Był to rok 87’ i były to kawałki z płyty „Licensed to Ill” zespołu Beastie Boys, ich debiutanckiego rapowego krążka. Były to “Fight for your right (to party!)” i “No sleep till Brooklyn”. Było to coś nowego, pomimo, że muzyka zawierała riffy gitarowe, sample z różnych klasycznych, można powiedzieć heavy-metalowych, rzeczy. Wtedy Rick Rubin – producent Def Jam’u, robił taki misz masz muzyczny, łączył czarny rap z getta z mocnym pulsem z aparatu z bitem i wpierdalał wszędzie te riffy. Wykorzystywał rzeczy np. Black Sabbath i tak te kawałki powstawały. A skąd ta miłość? Wiesz – chyba sposób podania tekstu. To było coś zupełnie innego. To była zupełnie inna forma ekspresji. To nie było punkowe krzyczenie, chociaż Beastie Boys na początku coś tam wykrzykiwali, ale było to wszystko bardziej rytmiczne. Także nie był to śpiew, nie było to do końca jakieś tam wycie gitarowców i stwierdziłem, że to jest forma, w której ja się jako słuchacz zacznę sprawdzać. Ponieważ było w tym takie jebnięcie, było to coś świeżego i ja wtedy jako 11-letni chłopak stwierdziłem, że to jest to.

Świerk: A kiedy zdecydowaliście, że przeniesiecie to na polskie realia, że sami zaczniecie nagrywać?
Peja:
Myśmy się raperami uważali od samego początku (śmiech). Zaczęliśmy dziwnie się ubierać, nosić łańcuchy, budziki kurwa (śmiech), znaczki Volkswagena, Mercedesa, chusty, bandany, czapki na bok, to były też jakieś wpływy mody. Rok 90’, silny, bardzo silny wpływ Geto Boys: Bushwick Bill i Scarface. To był po prostu niesamowity wpływ na te nasze móżdżki wtedy (śmiech). Ale też z drugiej strony i „Raising Hell” Run DMC, pierwsze 3 płyty Ice-T: „Rhyme Pays”, „Power” i „Iceberg”, pierwsze 3 płyty Ice Cube’a: „AmeriKKKa’s most Wanted”, „Kill at Will” i „Death Certificate”. Równocześnie zaczęły także wychodzić takie fantastyczne rzeczy z West Coast’u na równi z tym East Coast’em. Wyszedł „Death Certificate” Cube’a, wyszedł NWA – “Niggaz4Life” i zaraz w 91’ jeszcze wyszedł Ice-T – „Original Gangster”. Wtedy to już po prostu popieprzyło się nam w głowach totalnie.

Świerk: Jest wrzesień 95’. Powstaje kawałek, który jak mało, który zapisuje się w kartach polskiego hip-hopu. Mowa oczywiście o „Anty”. Z tego, co wiem pomysłodawcą zdisowania Liroya i Wzgórza był Fazi. Mieliście jakiś konkretny powód do nagrania tego kawałka, czy po prostu powstał „z małej chmury duży deszcz”?
Peja:
Mnie w ogóle miało nie być w tym kawałku. Ja byłem na Sopot Rock Festival w 95’ roku. Tam widziałem Wzgórze i Liroya i od razu niezbyt mi się spodobali. Ale wiesz... to nie było tak. Ja pojechałem po prostu na koncert Ice-T. Liroy tam grał i mi podał rękę, powiedział: „jesteś dobry”, ja mówię: „wiem, spoko”. No, ale...po prostu przyjechałem do studia Czad w Swarzędzu z podbitym lewym okiem od kurwa pałki policyjnego śmiecia, który wyjebał mi podczas awantury z łódzkim Widzewem na dworcu głównym w Poznaniu i miałem pizdę. Przyjechałem nagrywać swoje demo i właśnie Nagły Atak Spawacza kończył nagrywać jakieś swoje kawałki. Ja się tam wbiłem, posłuchałem, napisałem i przypierdoliłem. Pod tego zlupowanego Snoop Doggy Dogg’a. I to jest cała historia.

Świerk: Skąd zrodziła się w Tobie niechęć do warszawskich składów, to chyba każdy Twój fan wie. Powiedz jak zakończył się ten konflikt? Kto, do kogo pierwszy wyciągnął rękę? Jak to wyglądało?
Peja:
Powiem ci tak: poznałem Wujka Samo Zło, który był dla mnie jedną wielką niewiadomą. Znałem go z fristajli i wydawał mi się jakimś wariatem. Ale generalnie patrząc mega pozytywny typ, taki dżointowiec, łapa, siema i gadka szła. Nie, że jakiś napięty, że on tu jest z Warszawy czy coś. I on w zasadzie stał się takim jakby pomostem między tym Eastem a Westem. Moment premiery „Blokersów”, podchodzi do mnie Pele i pyta mi się: „chcemy się bić czy gadać? Bo my niedługo gramy koncert w Poznaniu i czy tam będziemy musieli się napierdalać?” A ja mówię: „ty się udzielasz w bojówce czy grasz koncerty? Bo ja zawsze uważałem, że jest miejsce na muzykę a jak ktoś chce się bić za klub piłkarski czy za swoje miasto to powinien szukać takiej konfrontacji gdzie indziej, nie podczas koncertu. Za chwilę Vienio przyszedł, przywitał się i zaczęliśmy gadać. O tym filmie, o trzeciej Moleście, o ich wkładzie jako producentów w bity itd. my o nowych swoich rzeczach, że szykujemy niezły syf płyta i wiesz..., że sobie radzimy. Za chwilę fristajle. Kret się bił z Wujkiem, na to wszystko wszedłem ja, zajebałem fristajl, Był tam Funny (Parafan, Rapafun, obecnie Zagmatwany) Sokół... Obecnie sytuacja jest trochę mniej czytelna ten okres wzmożonego koleżeństwa zaczął zanikać a w miejsce tego pojawiła się rywalizacja: o sprzedaż, o fanów, o rynek…

Świerk: O płycie „I nie zmienia się nic” powiedziałeś kiedyś: „najlepszy materiał, najmniej koncertów”. Czy na taki stan rzeczy miał wpływ wyłącznie konflikt z Cameyem? Płyty nie promował przecież żaden klip. Nie warto było zainwestować w to samemu?
Peja:
Człowieku ja myślałem o tym, żeby kurwa opłacić rachunki, utrzymać żonę, a nie żeby grosze, które miałem z muzyki jeszcze w to wpierdalać. Jak miałem do wyboru mieć, co zjeść albo wpakować całą kasę w coś, co mogło nie wypalić w ogóle, to wiesz...wybierałem stabilizację. Jakąkolwiek. Miałem te XXX tysięcy w szufladzie i stwierdziłem, że chuj. Mieszkałem w ruderze na Jeżycach, nie miałem prądu. Pojechałem do Diba na osiedle i wynająłem tam kawalerkę i zacząłem od nowa. Płyta „I nie zmienia się nic” nie ma nawet mastera, to znaczy teraz już ma, bo wyszło jakieś tam wznowienie tego. Powiem ci, że on w czasie realizowania „I nie zmienia się nic” zmienił mikser na mikser cyfrowy, gdzie klikałeś kurwa na jakieś rzeczy i suwaki nagle same chodziły. I nas zostawił z takim mikserem, mikser analogowy poszedł się jebać i ja na takim czymś miksowałem tą płytę. Ona brzmi beznadziejnie, to brzmi jak byś ukradł materiał ze stołu, tu wokal za głośno, tam stopa. To nie jest w ogóle zmiksowany materiał. Po prostu wzięty nieobrobiony materiał, wpierdolony na cd i wypuszczony typowo na zarobek, żeby on mógł sobie tą kawalerkę na trzecim piętrze odpicować, co zresztą uczynił. No i tyle.

Świerk: Porozmawiajmy o Ski Składzie. Dlaczego stało się jak się stało? Jakie są Twoje obecne stosunki z Wiśnixem?
[...] Peja:
Zapytasz może Wiśnię kiedyś o to, to może stwierdzi i on po latach, że to jednak ja miałem rację. Bo pewnie wie, że to ja miałem rację. I tak to właśnie wygląda. Taka kurwa jakby sprawa poboczna po tym Ski Składzie. Miałem mieszane uczucia, ale powiem ci, że byłem gotowy zaprosić Wiśnię, żeby zagrał z nami kawałki na 15-leciu, natomiast Decks niechętnie podszedł do tego pomysłu. Uważałem, że powinien się pojawić, był w składzie pięć lat, gdzie nasze układy w tym czasie były bardzo dobre i ja zawsze będę żałował, że ta znajomość tak się skończyła. Pewne rzeczy u mnie nie przechodzą najwidoczniej nie była to tak mocna znajomość jak myślałem. Wiele było takich znajomości w moim życiu… W pewnym momencie miałem naprawdę mnóstwo przyjaciół i znajomych kurwa, którzy przypomnieli sobie o Moim istnieniu… Zawsze czegoś chcieli a gdy to dostali znikali. Bo dobry Ryszard potrafi pomóc niejednemu, lecz niewielu jest tych, którzy tak naprawdę wspierają Ryszarda… Najważniejsze, że tacy w ogóle są, a reszta to pierdolona historia…

Świerk: A „Głucha noc”, która przecież często, gęsto grana była na różnych dyskotekach? Tematycznie chyba zupełnie nie to?
Peja:
No nie, no chyba, że kurwa Polacy są debilami i nie słyszą tekstu. No, ale oni nie słuchali zwrotek, oni słyszeli tam tylko refren. Tam jest taki zajebisty kurwa werbel. No taneczny jest jak chuj. Ja go tam w ogóle nie chciałem, ale Magiera się uparł, no i zrobił kurwa imprezowy hit (śmiech). No, ale wiesz...ludzie wszędzie mają prawo słuchać hip-hopu, na wsi też. Ilu jest ludzi w miastach, którzy uważają się za hip-hopowców, a tak go przeżywają, że kurwa gówno rozumieją z tego. Klienci na forum piszą, że Popek to chuj, bo mi zajebał w ryj. A tu drugi mu tłumaczy, że właśnie była plotka, że mu zajebał, a mu nie zajebał. Rozumiesz, tacy są ludzie, taki jest poziom inteligencji w naszym kraju.

Świerk: Jak doszło do waszego pojednania z Killazami?
Peja:
Zadzwoniłem do Gurala, że ma się stawić za dwie godziny u mnie na osiedlu i on przyszedł. Poszliśmy do mnie na górę, odbezpieczyliśmy butelkę Henessy, wypiliśmy brudzia, przyjechał Kaczor, zabrał nas autem do studia i nagraliśmy trzy godziny fristajlu. Wszystko. Co tu kurwa dużo mówić (śmiech). Nie było żadnych negocjacji, negocjatorów. Ja zaprosiłem ich na klip, oni to samo zrobili przy „Manewrach”. A teraz sobie Kaczor wpierdala rano u mnie płatki z mlekiem, łazimy wszędzie razem i chuj, gramy koncerty i jest świetnie.

Świerk: Ostatnio graliście 17.05.2008 duży koncert z okazji 15-lecia SLU. Jak wspominasz tą imprezę? Było fajnie, czy coś byś jednak poprawił?
Peja:
No na pewno nasze wejście. My już byliśmy zmęczeni, zestresowani, wypici troszkę. Całe szoł było fajne, ale najchętniej bym o 20.00 zajebał pierwszy blok i stamtąd wyszedł i odpoczął. Tymczasem siedziałem tam od 18.30, tu się z kimś napiłem, tu pogadałem. Ale ogólnie atmosfera zajebista. Nie rozłożyłem sił tak, jak bym chciał. I nawet, jeżeli wszyscy mi mówią, że było zajebiście, to ja jednak wiem, że 10-lecie poszło mi lepiej pod względem wykonania. No, ale ja jestem znany z tego, że często jestem z czegoś niezadowolony. Materiału jest tyle, że na pewno zmontujemy jakieś DVD. Ja bym z tym najchętniej zaczekał trochę, ale wiem, że ludzie chcą takie rzeczy jak najszybciej.

Świerk: Na koniec zadam standardowe już pytanie, czyli plany wydawnicze na najbliższy czas.
Peja:
No najbliższy czas to we wrześniu Rychu Peja SoLUfka: „Styl życia gnoja”... Płyta przechodzi obecnie zabiegi kosmetyczne, dokładamy scratche, miksujemy skończone aranże, kończymy ostatnie utwory z gościnnymi udziałami, myślimy o zagranicznym masterze i pracujemy nad grafiką… Płyta, którą pewnie będę zachwalał nie raz zawiera 21 kawałków. Głowni producenci to: White House, Sqra i Brahu z racji ilości produkcji zamieszczonych na krążku. Ale to nie wszystko… Swój wkład w płytę mają po równo jako producenci: DJ. Decks, Druga Strefa, Zelo, DJ. Story, Vixen, Młody i Julas. Wychodzi, że samych producentów mam jedenastu. Gości rapujących tylu nie będzie, ale z dumą ogłaszam, że mam na płycie nieśmiertelną Czwórkę, jest Kaczor, Glon, Gandzior, jest rapujący Brahu i RDW. Mam kawałki z Sandrą (jednym z nich jest „To Pe do En Jestem Stąd”), jest numer z PTP na mojej płycie. Płyta jest spójna, wiem, że każdy znajdzie na niej coś dla siebie, jeśli tylko po nią sięgnie.. Klasyczne brzmienie Magiery i LA, mordercze patenty Sqry, syntetyk od Zelo (PTP), nowoczesne brzmienia Julasa, Vixena i Storego.. Garść scratchy od Triple Impact, wszystko to odpowiednio zduszone, podane we właściwy sposób. Teksty to „…stary dobry Peja, który nie wychodzi z wprawy…”. Moi faworyci na tym albumie to: „Definicja Pener”, „Muza trzyma mnie przy życiu”, „Na dnie”, „Szkoła życia” z Kaczorem, jest kilka pokręconych numerów zarówno życiówki jak i typowy penerski rap („Bragga”) jest szalony skit Miecia i kilka numerów, które będą różnie interpretowane („Tak bardzo chcę”, „All Inclusive” czy choćby „Regulamin zabijania”). Pozostaję nam i Wam czekać do końca wakacji wtedy razem będziemy się cieszyć z wydania tej właśnie płyty…

Świerk: Mixtape Decksa kiedy?
Peja:
Miał być w czerwcu, ale chyba będzie jakoś równo ze mną. Mogę jedynie powiedzieć, że słyszałem tę płytę, to bardzo dobra płyta. Bardzo fajnie zmiksowana, fajne pomysły na skrecze, fajne przejścia. Na pewno będzie bardziej mixtape z nazwy niż trójka. Fajni goście, fajny bity, na których ja bym się może jakoś tak super nie odnalazł. Ale widać, że Decks jest wszechstronnym producentem. Potrafi mniej więcej wyczuć klimat każdego wykonawcy. W okolicach świąt powinno wyjść „Fturując 2”, także możecie już hejtować, bo na Gwiazdkę sprzedaż musi być dobra (śmiech). Na płycie będzie trochę kawałków, które już znacie, w końcu będzie na płycie „Stoprocent”, pojawi się też pewnie kilka premierowych rzeczy. Jest mnóstwo numerów, które mam od ludzi, z którymi ostatnio nagrywałem i chcemy temu nadać jakąś ciekawą formę i taką esencję z tego wydać w formie płyty. Ja się tym jaram. Kompletuję w ten sposób swoją dyskografię na jednym dysku. Odnośnie planów to także koncerty, koncerty solowe, w październiku lecimy do Stanów na koncerty z Killazami, klip do mixtape’u Decksa, będę jeszcze robił Klip z Kaczorem do numeru ze Solówki, klip do kawałka „Definicja Pener”, nieszczęsny kawałek do „P – N. Jestem stąd”, którego nie możemy zmiksować i skończyć. Ja gościnnie będę się pewnie dogrywał do Pelego z Reprezentantów z Ognika na płytę, na swój materiał mam pierników z Torunia, będzie wspomniany już Kaczor, Gandzior i Glon. W planach jest nagranie z Pihem i z Pezetem jakiegoś numeru. Będę na drugim Hemp Gru, z Masseyem też ostatnio coś nagrywałem na jego drugi album. Wiesz, teraz tak z miejsca ciężko mi tu wszystkich wymienić. No trochę tego jest na pewno. Z tego, co teraz jeszcze pamiętam, to numer „Regulamin zabijania” nieśmiertelnej czwórki: ja, Gandzior, Glon i Kaczor. Remiks „Definicja pener” w tym samym składzie. Powstaje projekt 2G: Glon i Gandzior.

Świerk: Na zakończenie chciałbyś może coś powiedzieć do słuchaczy, pozdrowić kogoś?
Peja:
Pozdrawiam tych, co przeczytają ten wywiad. Jeżeli chcecie nowych produkcji, to musicie jeszcze trochę poczekać. Ale myślę, że będzie warto. Wspierajcie nas, bo tego nam potrzeba.

Świerk: Dzięki bardzo za wywiad.
Peja: Również dzięki.



Fragmenty wywiadu przeprowadzonego przeż Świerka dla poznanskirap.com. Całość znajdziecie pod tym linkiem.








Copyright © www.PejaSlumsAttack.pl 2006-2015. All rights reserved.
Created by Ka-Design.pl
Google+